Zbigniew Ryndak

Obrazki dla niedorozwiniętych

 

Nowy Salon24 dla mnie jest gorszy od poprzedniego. Stary salon był prosty, klarowny, widać było kto co napisał. Miałem swoich ulubionych autorów, zawsze widocznych. A co się dzieje teraz? Żeby zobaczyć moich ulubieńców wyszukuję ich przez wyszukiwarkę Google.

Widzę ich teksty szybko, bez błądzenia w gąszczu kolorowych obrazków. Zdaje się, że poważnie spadła liczba odsłon, a jeszcze bardziej liczba komentarzy.

Ja przestałem się wymądrzać gdy skończyłem 82 lata. Chwilami nachodziła mnie myśl, że nie mam moralnego prawa do niczego teraz wtykać nosa. Uprawiałem dziennikarstwo w innym świecie. Dziś, na starość piszę sobie krótkometrażową powieść kryminalną, apolityczną, aliteracką. Kryminał to nie jest literatura. Trzeba tylko zgrabnie  opowiedzieć wymyśloną historyjkę o mordercy i dobrym detektywie.

Kiedyś wchodziłem do Salonu 24 z przyjemnością i ciekawością. Dziś wchodzę do salonu i na wstępie uderzony jestem gmatwaniną kolorowych obrazków, informacji udostępnionych z cudzych opracowań. Dlaczego Salon 24 ma mi dyktować co mam czytać, a czego nie? Mam przecież dostęp do wszystkich portali. Mogę tam sobie wybrać interesujące mnie wiadomości. Ładowanie obrazków informacyjnych byłoby uzasadnione, gdyby ich autorem była redakcja Salonu 24, gdyby profesjonalni dziennikarze zatrudnieni w salonie byli u źródeł wydarzeń i dostarczali oryginalne  wiadomości.

Być może nie mam racji i niejeden  bloger powie – jak nie potrafisz się tu poruszać, to spieprzaj  dziadu.