Zbigniew Ryndak

Skąd się biorą te ślicznotki?

 Facebook z każdym dniem zmienia się w oczach. Ostatnio stał się gigantycznym bezpłatnym słupem ogłoszeniowym. Reklamują się tu wszyscy. Reklamuje się tu wszystko. Użytkownicy udostępniają linki do najnowszych informacji na znanych portalach internetowych. W tej sytuacji przeciętny fejsbukowicz nie musi błąkać się po gazetach online. To co sensacyjne i najważniejsze ma pod ręką. Nieprzebrane bogactwo życia w wirtualnym świecie. 

 Nie mówię wprost, że jestem rozczarowany ale też  nie mam złudzeń. Jestem tylko numerem statystycznym. Wydaje mi się, że trwa wyścig w kategorii, kto ma więcej znajomych. Od pewnego czasu  nie wysyłam zaproszeń w celu wzbogacenia  grona moich znajomych. Nie  zapraszam dlatego, ponieważ sam jestem zasypywany zaproszeniami. Zastanawiam się skąd te młode ślicznotki z odległych kontynentów nagle zapragnęły abym stał się ich znajomym i przyjacielem.

Zauważyłem, że te same śliczne twarze figurują w wielu profilach. Wszedłem na amerykański Play Boy, modelka  marzec 2017.  A,  tu jesteście moje kochane. Są też w wielu innych agencjach fotomodelek. Jaki mają cel? Interesują się castingami do filmów, reklam, zleceniami na imprezy.

Najgorsze jest to, że nie mam czasu na korespondencję, na rozmowy, jestem tylko coraz większym numerem statystycznym. Wczoraj zakończyłem pisanie krótkometrażowej powieści kryminalnej. Jest to powieść, której akcja toczy się w środowisku dziennikarskim. Czyli rzecz środowiskowa, nawet bardzo środowiskowa. Teraz czytam własną książkę, usuwam błędy literowe. W pierwszej połowie ipca 2017 powieść w wersji papierowej znajdzie się w sprzedaży w Belgii. Będzie dostępna w wielu krajach. Być może nie kupi jej nawet pies z kulawą nogą. Nie szkodzi. Napisałem kryminał  dla siebie. Na tym kończę dziś autoreklamę. Pozdrawiam wszystkich znajomych.  Mark  Zuckerberg i jego   Facebook, czyli Książka  Twarzy,  dostanie kiedyś Nagrodę Nobla.