Zbigniew Ryndak

POLSKA UPOKORZONA


 

 

Porwany przez talibów we wrześniu 2008 roku polski geolog w Pakistanie został zamordowany. Islamscy zbrodniarze ścięli mu głowę. Przez pięć  miesięcy rządy w Polsce i Pakistanie nie potrafiły uratować życia naszemu obywatelowi. Tragicznie i krwawo  zakończyło się polskie ślamazarstwo. Dzień przed upływem ultimatum opinia publiczna dowiedziała się, ze w Ministerstwie Spraw Zagranicznych zebrał się sztab kryzysowy. A do Pakistanu wysłano polskiego Jamesa Bonda - Zenona  Kuchciaka. Ludzie stukali się w głowę, czy zdąży dolecieć  przed egzekucją.  Donald Tusk zapytany w piątek na konferencji, czy Polska jest gotowa zapłacić, aby uwolnić uprowadzonego Polaka odpowiedział buńczucznie, że „rząd polski nie płaci nikomu okupów". Ta odpowiedź w tym momencie była karygodnym błędem. Czy Donald Tusk jest do tego stopnia naiwny, że nie uświadamia sobie iż w Warszawie, w Berlinie talibowie mają swoje islamskie wtyczki, że w ciągu paru sekund e-mailem mogli być poinformowani o takiej wypowiedzi, że tej akcji nie prowadzili na własną rękę ukrywający się w jaskiniach zdesperowani wojownicy, tylko zawodowi terroryści z tamtego rejonu? Więc to tak wyglądają  stosunki Polski z Pakistanem w XXI wieku? Islamscy fundamentaliści religijni mordują niewinnego człowieka. A co pozostaje rzymskim katolikom? Przebaczyć i nadstawić drugi policzek?  Kiedy islamiści wysadzili w powietrze wieżowce  WTC w Nowym Jorku prezydent George Bush zaatakował Irak. W Polsce nikt nie zechce umierać za jednego geologa. Wyszła na jaw kretyńska mentalność niektórych naszych wielkich polityków. Mówili oni mianowicie, że   to blef z tą śmiercią, że Polak żyje. Czy w przypadku podobnych porwań zdarzyło się, aby kiedykolwiek terroryści  tak okrutnie zażartowali z negocjatorów? Sam fakt, że podczas porwania geologa zabili trzech Pakistańczyków powinien uświadomić  polskim służbom z kim mają do czynienia. Tak więc wielu ludzi w Polsce ma krew polskiego inżyniera na swoim sumieniu. Gdyby w Pakistanie rządził Adolf Hitler albo Józef Stalin - nie byłoby tam ani  jednego taliba.

 

„Ścięliśmy głowę polskiemu inżynierowi, ponieważ jego rząd nie chciał przystać na nasze żądania; nie dostarczymy jego ciała" - powiedział w rozmowie telefonicznej z Agencją France Presse pewien dowódca talibski. Wcześniej o zabiciu Polaka informowały pakistańska telewizja Geo i dziennik "The News". Według agencji Reuter zakładnik przed śmiercią apelował do polskiego rządu, by wycofał się z Afganistanu. Miał wezwać też do zerwania przez Polskę stosunków z Pakistanem, który - jak zaznaczył - nie uczynił nic dla jego uwolnienia.

 

Mamy jednego walecznego w ekipie Donalda Tuska. To wicemarszałek Sejmu, Stefan Niesiołowski, który oświadczył: "Rząd zrobił absolutnie wszystko w tej sprawie. Polscy żołnierze powinni w obecnej sytuacji udać się do Pakistanu, odnaleźć porywaczy i powiesić ich!". Brawo panie  profesorze. Zaraz potem polscy prokuratorzy wojskowi oskarżą polskich żołnierzy  o ludobójstwo, jak tych z Afganistanu.

 

Oto wyrazy oburzenia prostych ludzi, którzy mają laptopa i dostęp do Internetu. ~J. 8.02.2008: „Gdzie jest prezydent Kaczyński ze swoją nadmiernie rozbudowaną kancelarią i dyplomatami, którzy splamili się w sposób szczególny brakiem kompetencji i w nagrodę zostali zatrudnieni w jego "drugim rządzie".  Dlaczego L. Kaczyński nie poleciał osobiście do Pakistanu negocjować w sprawie uwolnienia naszego Polaka. W Gruzji nie był potrzebny a się wpraszał, a w tej sytuacji schował się w prezydenckiej willi i nosa nie wytknął. Skoro nic nie robią tylko kontrolują działania rządu to po co nam taki drogi prezydent z kancelarią?" ~ pytajnik 8.02.2009: „Co robił Tusk w czasie kiedy ścinali Polaka?   Śmiał się? Grał w piłkę? Analizował sondaże?"

 

Ani prezydent, ani premier, ani minister spraw zagranicznych nie podadzą się do dymisji bo słyszę, że zrobili wszystko, żeby naszego rodaka uratować. Ciekawe, czy zdobędą się na słowo „przepraszam", skoro są niewinni? Polska została upokorzona przez Pakistan. Tamtejszy rząd  nie wypuścił z więzienia czterech mało znaczących  talibów. Tylko tyle na koniec żądano. A powinien powiedzieć tak: „Jeśli w ciągu 24 godzin nie wypuścicie porwanego Polaka, to czterej wasi koledzy zostaną powieszeni". Gdyby taki wyrok wykonano skończyły by się porywania zakładników i żądania uwolnienia więźniów. No i mielibyśmy siedemnasty wiek w erze bomby atomowej.

 

 Jakże przygnębiająco wypadły „obchody" 20 rocznicy Okrągłego Stołu. Lech Wałęsa nie wziął udziału, bo uważa dziś, że to był zgniły kompromis. Adam Michnik powiedział  w Sejmie: „to była najbardziej romantyczna operacja polityczna w historii Polski XX wieku". Na uroczystość do Sejmu nie przybyli bracia Kaczyńscy. Janusz Rolicki stary wyjadacz dziennikarski, apologeta Edwarda Gierka, powiedział: „Okrągły Stół był cudem dwudziestego wieku w Polsce i na świecie. Drugim była RPA, która zniosła Apartheid". Było ciekawie - sektory dla białych, ścisła segregacja rasowa. Ale i ten cud się skończył. W naszej wizerunkowej ojczyźnie idą dni smutne. Tchórzostwo Bolków i przebiegłość Żydów z KOR-u doprowadziły do ugody z komunistami. Najpierw gnębili, więzili, skrytobójczo zabijali a potem pili drinki z ofiarami. Czerwoni posunęli się na ławce. Jeszcze przed libacjami alkoholowymi w Magdalence zabito dwóch księży. Nie przeszkodziło to Kościołowi zasiąść przy Okrągłym Stole. Dziś jeden z biskupów podkreśla, że było to uwiarygodnienie obu stron. Nad tym nieszczęsnym stołem unosi się duch zdrady ideałów Solidarności. Wielcy mędrcy niczego nie potrafili załatwić dobrze. Dlatego mamy na co dzień  ten gorzki rozbity patriotyzm. Tyle zatrutych oszukańczym jadem serc polskich. Czerwone, zielone, różowe, białe i czarne  elity przykleiły się do stołków i od 20 lat nie można ich oderwać.

 

  Zbigniew Ryndak